Firma Lhotse wraca na rynek

Po krótkiej przerwie, polska wytwórnia sprzętu alpinistycznego “Lhotse” powraca do działania. Obok sztandarowego sprzętu wspinaczkowego, asortyment zostanie rozszerzony o linię produktów skierowanych na rynek turystyczny.

Pod koniec roku 2019, na profilu Facebook polskiej wytwórni sprzętu alpinistycznego Lhotse, niczym grom z jasnego nieba, spadła na czytelników wiadomość o zakończeniu działalności marki. W środowisku wspinaczkowym zawrzało, wielu klientów Lhotse uznało taki stan rzeczy za poważną stratę dla polskiego rynku sprzętu outdoorowego. Marka od lat stanowiła istotny element historii polskiego podwórka wspinania skałkowego i wysokogórskiego. Nie bez znaczenia był w tym przypadku sentyment związany z postacią Janusza Nabrdalika, założyciela Lhotse, który w środowisku wspinaczkowym był postacią szanowaną, wręcz uwielbianą, ze względu na swój wyjątkowy charakter i ogromną serdeczność. To właśnie popularny Nabrdal na przełomie lat 80’ i 90’ wspierał kolegów ze środowiska górskiego (Kukuczka, Wielicki, Pawłowski, Lwow, Snopczyński, Majer), zaopatrując ich w sprzęt niezbędny do działalności w ścianie. Nabrdalik produkował asortyment wspinaczkowy przy użyciu półprzemysłowej maszyny, która mieściła się w kuchni jego mieszkania.

Oficjalny start wytwórni sprzętu alpinistycznego Lhotse, to rok 1991. Nazwa marki również nie jest przypadkowa. Nabrdal dokonał takiego wyboru pod wpływem wyprawy na słynną południową ścianę Lhotse, na którą pod wodzą Janusza Majera wyruszył w roku 1985. Jak później sam wspominał, był to jeden z najważniejszych górskich akcentów w jego życiu. Marka Lhotse, jaką znamy, funkcjonowała nieprzerwanie przez 28 lat. Jej istnienia nie przerwała też przedwczesna śmierć Janusza Nabrdalika, który zmarł w 2012 roku po ciężkiej chorobie. Lhotse funkcjonowało dalej, pod wodzą żony Janusza, Olgi. Zakończenie działalności marki nie wykluczyło możliwości jej przejęcia przez nowych przedsiębiorców i próby dalszego rozwoju.

Wyprawa KW Katowice na południową ścianę Lhotse.

Ku uciesze środowiska wspinaczkowego, w pierwszej połowie marca bieżącego roku, na profilu Lhotse pojawiła się kolejna wiadomość. Tym razem dowiedzieliśmy się, że działalność marki doczeka się kontynuacji. Nowi właściciele stanęli przed trudnym zadaniem wznowienia produkcji i podjęcia się ponownej próby zaistnienia na rynku.

Chcemy, by marka jak najszybciej wróciła do świadomości osób wspinających się. Jest dla nas ważne, by ci, którzy dotychczas darzyli Lhotse zaufaniem, znów mogli wspinać się w sprzęcie wysokiej jakości, który znają i który darzą sentymentem. Zależy nam jednocześnie na tym, żeby nikt nie zapomniał o historii marki. Nasi klienci powinni mieć świadomość tego, jak wyjątkową postacią był Janusz Nabrdalik – mówią nowi właściciele Lhotse.

Niestety już na starcie, działania skomplikowało pojawienie się pandemii koronawirusa, która sparaliżowała światową gospodarkę i niemal każdą dziedzinę życia codziennego. Jednak właściciele Lhotse nie poddają się i z optymizmem patrzą w przyszłość.

Rzeczywiście wszystkie procesy na drodze do reaktywacji i wznowienia produkcji, w wyniku epidemii zostały znacząco spowolnione. Ale mimo tego, że powrót naszych produktów do sprzedaży nastąpi nieco później, niż planowaliśmy, nie tracimy pozytywnej energii i chęci do pracy. Mamy w tym wszystkim cały czas wsparcie Olgi oraz innych osób, które pracowały dotychczas w firmie – kontynuują właściciele.

Pojawiła się również informacja, że poza produktami znanymi z dotychczasowej oferty marki, na rynku pojawi się kilka nowości, a Lhotse stanie się brandem ciekawym także dla przeciętnego turysty. Pozostaje nam zatem cierpliwie wyczekiwać powrotu Lhotse i kibicować, by kolejna polska marka odnosiła sukcesy nie tylko na krajowym, ale i na światowym rynku szeroko pojętego outdooru i wspinaczki.

Red.