Beskid Makowski, czy Wyspowy?

IMGP1051 (2)Zdobywając Koronę Gór Polski zazwyczaj wybieramy klasyfikację ustanowioną w 1997 roku. Obejmuje ona 28 szczytów z 28 pasm górskich Polski. Choć najważniejszy jest w tym wszystkim kontakt z przyrodą, to najbardziej zagorzali kolekcjonerzy powinni zwrócić uwagę na jedną istotną kwestię. Jako przykład podam obszar obejmujący wschodnią część Beskidu Makowskiego oraz Beskid Wyspowy. Owa kontrowersja dotyczy bowiem Lubomira. Szczyt ten zdaniem autorów Korony znajduje się w grupie górskiej Beskidu Makowskiego, a jego wysokość szacowana jest na 912m n.p.m. Problem w tym, że zgodnie z oficjalną regionalizacją Polski na mezoregiony, Lubomir należy do Beskidu Wyspowego. Mało tego, nawet jeśli przyjąć, że Lubomir znajduje się w Beskidzie Makowskim, to i tak nie powinien widnieć jako jego najwyższy szczyt, bowiem po raz kolejny skłaniając się ku koncepcji podziału Polski na mezoregiony, musielibyśmy z Beskidu Żywieckiego wyciąć Mędralową i wkleić ją do Beskidu Makowskiego. W ten oto sposób Mędralowa wraz ze swoimi 1169m n.p.m. staje się najwyższym szczytem w Beskidzie Makowskim i wskakuje na miejsce Lubomira na liście szczytów Korony. I jakby tego wszystkiego było mało, oficjalna wysokość Lubomira, to nie (jak podają autorzy Korony) 912m n.p.m., a 904m n.p.m. i jest to najświeższy i oficjalnie uznany pomiar wykonany kilka lat temu podczas budowy obserwatorium astronomicznego na szczycie tejże góry.

Jedno jest pewne. Oficjalna wersja zdobywania Korony na dzień dzisiejszy, to ta z Lubomirem w Beskidzie Makowskim. Patrząc jednak na mapę, trudno nie zgodzić się z naukowym podziałem ustalonym przez wybitnego naukowca i geograficzny autorytet jakim niewątpliwie był nie żyjący już Jerzy Kondracki. Różnice w ułożeniu i ogólnym wyglądzie grup górskich Beskidu Makowskiego i Beskidu Wyspowego są widoczne gołym okiem i na mapie i w terenie nie zważając już nawet na bardziej naukowy podział.

Osobiście uważam, że tak naprawdę każdy, kto zdobywa korony, decyduje o tym, jak je zdobyć i jakiej klasyfikacji się trzymać. Nie zdziwię się jednak, gdy autorzy pewnego dnia skłonią się, ku bardziej naukowym, geograficznym podziałom. Nie byłoby to takie straszne, bo przecież cała ta wyprawowa karuzela rozkręciłaby się na nowo. Sprawa koron na całym świecie związana jest z różnymi kontrowersyjnymi sytuacjami. Wystarczy wziąć do ręki książkę Artura Hajzera pt. „Korona Ziemi”. Czytając ją, trudno nie kryć zdumienia, do czego ludzie byli i są zdolni, by zdobywać swoje korony.

Bartek

Dodaj komentarz