Relacja z wyprawy – Kazbek część 2

Bartłomiej i Jakub Bednarczyk zorganizowali w sierpniu ubiegłego roku wyprawę na dwa pięciotysięczniki w Kaukazie – Kazbek i Elbrus, my zaś mieliśmy przyjemność uczestniczyć w tym przedsięwzięciu jako patron medialny. Poniżej prezentujemy drugą część relacji przygotowanej przez braci z ich z pobytu w Gruzji i z wejścia na górę Kazbek. O początkach wyprawy możecie przeczytać TUTAJ.

 DZIEŃ 3 – Niedziela – 6 sierpnia

Zamiast dzwoniącego budzika obudziło nas słońce nagrzewające namiot. Standardową i pierwszą czynnością po przebudzeniu jest już wychylenie głowy przez wyjście i sprawdzenie zgodności prognozy pogody z tym co dzieje się aktualnie w górach. Na szczęście pogoda przez cały czas dopisywała i nie mieliśmy z tego powodu żadnych opóźnień. Bezchmurne niebo zawsze powoduje u wszystkich uśmiechy na twarzach. Tego dnia do pokonania mieliśmy jedynie odcinek do budynku Bethlemi Hut czyli popularnej Meteo Stacji. Cała droga w zależności od poziomu kondycji zajmuje najczęściej od 3 do 5 godzin. Zalecane jest pokonanie tego odcinka możliwie rano. Po południu dość często pojawiają się tam mgły i pogorszenia warunków pogodowych, co w przypadku przejścia przez pierwszy odcinek lodowca Gergeti może stanowić problem z orientacją i być powodem pobłądzenia.

Poranek wyglądał podobnie do większości dni podczas wyprawy, śniadanie, pakowanie rzeczy, zwijanie namiotu i marsz w dalszą część drogi. Przed wyruszeniem uzupełniliśmy zapasy wody z wystającej cienkiej rury, Wam też polecamy tą czynności, ponieważ dalej możemy spotkać jedynie płynącą wodę w różnych wydrążeniach w lodowcu. Biwak „Saberdze” to ostatni punkt, gdzie spotkamy zieleń i trawy w takim wydaniu. Po kilku minutach otoczenie zamienia się w teren kamienisty, ścieżka momentami była bardziej sypka, w pobliżu za to płyną cieki wodne z charakterystyczną brudną wodą. Do początku lodowca mieliśmy do pokonania 2,14 km i 366 metrów przewyższenia. My wybraliśmy drogę jakby na wprost, istnieje również jeszcze jedna możliwość pokonania tego odcinka. Przy dobrej pogodzie z pewnością o wiele łatwiej kierować się na widoczny lodowiec i wystarczy pilnować wydeptanej ścieżki, która nas zaprowadzi na właściwe miejsce. Odpowiedni kierunek wyznaczają niekiedy poukładane na dużych kamieniach niewielkie kopczyki.

BIWAK „SABERDZE” – POCZĄTEK LODOWCA GERGETI – Czas przejścia: 1:32 h

Zanim jednak dotrzemy do lodowca na swojej drodze spotkaliśmy tablicę informacyjną z napisem: „Kazbek nie lubi singli. Zwiąż się załóż raki”. Tablica posiada napis również w języku lokalnym oraz angielskim. Ma na celu ostrzegać o zagrożeniach jakie czekają na osoby wybierające się w dalszy etap drogi. Zastanawiacie się z pewnością, dlaczego w tak odległym od Polski kraju napis w naszym języku. Niestety z powodu licznych wypadów i brawury Polska zasłynęła jako jeden z narodów, który najczęściej ulega wypadkom na tej górze. Powody są bardzo różne, od lekceważenia drogi, przed słabe przygotowanie, brak odpowiedniego doświadczenia i wiedzy po niewłaściwe wyposażenie. Brak wyobraźni o tym co może się wydarzyć niestety w górach kończy się często tragicznie. To przykre i smutne, gdy w drodze spotykamy upamiętniające tablice z nazwiskami z Polski.

LODOWIEC GERGETI – BETHLEMI HUT (Budynek Meteo Stacji) – Czas przejścia: 1:26 h

Ten kawałek ma 1,70 kilometra długości i zbliża nas w kierunku szczytu o 284 metry. Sam lodowiec technicznie jest bardzo łatwy. Szczeliny występujące w nim są niewielkie i bardzo widoczne. Przy dobrych warunkach pogodowych z daleka na wzgórzu widać budynek starego schroniska, więc nawigowanie będzie dość proste. Co innego, gdy na tym etapie trafimy w gorsze warunki lub wystąpi mgła, wtedy wymagane jest bardzo dobre rozpoznanie drogi. O pogubienie się w marnych warunkach nie trudno.

Stan lodowca będzie zależy od aktualnie panujących warunków. My trafiliśmy w moment, gdzie pokonanie go w niskich butach podejściowych i bez użycia raków nie było problemem. Polecamy użycie kijków teleskopowych w celu zapewnienia lepszej równowagi. Powierzchnia może być niestety w gorszym stanie, przykryta świeżym opadem śniegu, pokryta cienką warstwą lodu a także przypominać mały ściek wody na skutek np. znacznych opadów lub wyższych temperatur powodujących topnienie w górnych partiach.

Po przekroczeniu lodowca wchodziliśmy na ścieżkę, która jest jak ta, którą poruszaliśmy się do jego początku. Schronisko znajduje się na wzgórzu, a podejście do niego odbywa się z lewej strony wzniesienia. Cały czas prowadziła nas widoczna wśród kamienia trasa. Zyskaliśmy tego dnia 650 metrów do góry.

 BETHLEMI HUT – Budynek schroniska

Budynek byłej meteo stacji zwany też krótko meteo. Znajduje się na wysokości 3650 m n.p.m. Można w nim wykupić noclegi, my jednak wszystkie noce w górach spędziliśmy w namiocie. Po przybyciu na miejsce należy wpisać się do książki wyjść oraz wnieść opłatę za rozbicie namiotu w wysokości 10 Lari. Po zejściu ze szczytu lub też po podjęciu decyzji o powrocie należy zgłosić to w budynku i wypisać się. „Meteo” jest ostatnim punktem wsparcia na trasie. To miejsce można nazwać z pewnością bazą główną pod górą Kazbek, znajduje się tutaj zdecydowanie najwięcej osób. Funkcjonują tutaj polscy ratownicy, którzy niosą pomoc w przypadku różnych wypadków, znajdziecie ich w żółtych namiotach, a na maszcie będzie powiewać mała, Polska Flaga.

Budynek z jednej strony posiada kolorowe malowanie, właśnie tam w pobliżu znajdziecie znaną ławeczkę na której pojawia się najlepszy zasięg w naszych telefonach, warto go też szukać w pobliżu kilku metrów. Stąd możecie sprawdzić pogodę i wysłać informację o swojej sytuacji do rodziny czy znajomych. Z tego miejsca zobaczycie również w dole odcinek lodowca, który pokonaliście przed dotarciem do schroniska. Przy meteo stacji także możecie czerpać wodę, wycieka ona z węża i czasami są przerwy w jej upływie. My spędziliśmy tutaj całe popołudnie oraz drugą naszą noc w górach, podczas drogi na szczyt Kazbek.

DZIEŃ 4 – Poniedziałek – 7 Sierpnia

BETHLEMI HUT (Meteo Stacja) – PLATFORMA NAMIOTOWA – Czas przejścia: 0:51 h

Kolejny poranek podobny do poprzedniego, także zaserwował nam świetną pogodę. Postanowiliśmy przenieść się z biwakiem nieco wyżej w okolice czarnego krzyża. Wyjście z pod schroniska i dalsza droga to wąska, widoczna ścieżka wśród kamieni, czyli obrazek nam już dobrze znany. Początkowo udajemy do pierwszego punktu orientacyjnego: Biały Krzyż, to wzniesienie na wysokości 3820 m n.p.m. W tym miejscu znajduje się kilka gotowych platform na namioty. My udaliśmy się jeszcze kawałek dalej, aby na kilka minut przed małą bazą rozstawić swój namiot. Wybraliśmy gotowe i przygotowane przez innych już miejsce, posiadające ułożony z kamieni wysoki murek, była to wysokość 3850 m n.p.m.

Tutaj warto powiedzieć, że w pobliżu jest niewielki strumień, z którego można czerpać wodę do woli. W niektórych relacjach przeczytałem, aby nocować powyżej meteo stacji należy stamtąd nieść zapasy wody, jest to nieprawdziwa informacja. To świetna alternatywa dla noclegu przy meteo stacji. Było tu raptem kilka namiotów i większa ich ilość w okolicy czarnego krzyża. Miejsce zdecydowanie spokojniejsze i mniej zatłoczone. Ostatni punkt dogodny do rozbicia namiotów na podłożu pozbawionym śniegu. Następna taka możliwość to dopiero śnieżne plateau, na którym panują o wiele niższe temperatury, będzie to od Was także wymagało topienia śniegu w celu pozyskania wody.

Rozłożyliśmy swój namiot, zjedliśmy wczesny obiad i z małymi już plecakami udaliśmy się na wyjście aklimatyzacyjne. Miało ono na celu dwa ważne zadania: pierwsze to oczywiście przystosowanie organizmu do wysokości oraz drugie, rozpoznanie za dnia odcinka drogi, który przejdziemy nocą podczas ataku szczytowego.

Jak przebiegła trasa moreną boczną lodowca, jakie czekają na niej zagrożenia oraz jak wyglądał atak szczytowy i droga powrotna przeczytacie w trzeciej i ostatniej części naszej relacji z wejścia na szczyt Kazbek.

 

Kuba i Bartek, Mate Mountains