Polacy już w Karakorum. Jakie będą efekty ich działań?

14 czerwca był dniem, na który z niecierpliwością czekało polskie środowisko wysokogórskie, począwszy od pasjonatów, skończywszy tych, którzy te wysokie góry zdobywają. Dlaczego? A to dlatego, że właśnie 14 czerwca  z Polski odleciał samolot z reprezentantami naszego kraju. Cele na tyle poważne, ambitne co i niebezpieczne.

K2_2006b

Pierwszy cel to ten, który przyspiesza akcję serca, gdy tylko się o nim wspomni – majestatyczne K2. Drugi cel położony w bliskiej odległości od K2, z piękną historią napisaną w dużej mierze przez Polaków, plan pełnego trawersowania Gasherbrum I i Gasherbrum II. Na ile obydwa cele są realne do osiągnięcia? Dowiemy się zapewne w nadchodzących tygodniach. Jedna kwestia jest oczywista w całym tym temacie. Jeśli obydwa plany uda się zrealizować zgodnie z założeniami, na aspiracje zimowego zdobycia „góry mordercy” przez Polaków świat ludzi gór spojrzy z dużo większą powagą niż spogląda na ten moment. Niestety w ostatnich latach nasza pozycja w rejonach Himalajów i Karakorum nie jest już tak znacząca jak w czaszach „złotej ery”  i chyba nie mamy się co łudzić, że ten fakt się w najbliższych latach zmieni. Nie uważam jednak jak wielu sceptyków, że zimowe K2 to dla nas cel nieosiągalny. Bo niby dlaczego? Dlatego, że nie wspinamy się na potęgę w Himalajach jak zachodnie wyprawy z dużo większym zapleczem finansowym? Według mnie (choć nigdy w Himalajach z Polakami nie byłem) nasi wspinacze nadrabiają ambicją, charakterem no i umiejętnościami technicznymi, których Januszowi Gołąbowi, czy Adamowi Bieleckiemu odmówić nie można. Ten pierwszy Pan nie bez powodu jest kreowany na lidera sportowego ewentualnej zimowej wyprawy, a że wspinał się już z Adamem Bieleckim zimą na Gasherbrum I, to i doświadczenia odmówić im nie wypada. Kwestie obyczajowe też są tutaj ważne, ale z całą pewnością nie najważniejsze i jeśli chcemy osiągać sukcesy w górach wysokich, to musimy się tego trzymać. Wszelkie gorzkie żale należy zepchnąć na najdalszy plan. Może również Denis Urubko, od niedawna nasz reprezentant, poczuje się zobowiązany wobec polskiego środowiska wspinaczkowego i na K2 również się wybierze? Kandydatów pojawi się z pewnością więcej, przecież nie bez powodów zorganizowana została letnia wyprawa unifikacyjna. Dlatego warto trzymać kciuki za naszych. By zarówno na K2, jak i na Gasherbrumach udało się im odnieść spektakularne sukcesy i bezpiecznie wrócić do domu.

A już zimą – K2 DLA POLAKÓW!

Bartek Andrzejewski

Dodaj komentarz