K2, Nanga Parbat, Manaslu – podsumowanie ostatnich dni

Ostatnie dni w Himalajach i Karakorum upłynęły pod znakiem dużej aktywności działających tam wypraw. Niecodzienna sytuacja przydarzyła się wyprawie Simone Moro, którego głównym zadaniem nie było poręczowanie, a… popularne ostatnio „łopatowanie”.

Jak powiedział sam zainteresowany: „Czegoś takiego w Himalajach jeszcze nie widziałem!” Pod Manaslu rzeczywiście trwa śnieżny armagedon. Moro musiał zabezpieczać sprzęt przed opadami. W okolicy bazy spadło około 6 metrów śniegu. Znając jednak cierpliwość i upór Włocha, wydawało się, że łatwo nie odpuści. Ale dziś popołudniu wszystko stało się jasne. Simone zakończył wyprawę. Ekipę ewakuowano z bazy śmigłowcem.

Fot. Daniele Nardi

Na Nanga Parbat sytuacja się komplikuje. Daniele Nardi wraz z Tomem Ballardem, Karimem Hayatem i Rahmatem ruszyli w górę po kilkudniowej przerwie. Ale na wysokości C1 czekała ich niemiła niespodzianka. Jak relacjonował nam Karim Hayat, wyprawa straciła namioty i sporo sprzętu, głównie należącego do Pakistańczyków. Karim stracił swoje raki, więc w zaistniałej sytuacji wraz Rahmatem postanowili zejść w dół. Ponadto tego drugiego wciąż męczy infekcja gardła. To wszystko, o czym pisał do nas Karim może sugerować, że Pakistańczycy kończą działania. Tymczasem Daniele z Tomem postanowili pójść dalej. Himalaiści zdecydowali się sprawdzić okolicę powyżej obozu drugiego. Gdy wrócą do bazy, z pewnością dowiemy się, jaki mają plan na najbliższe dni. Nie ma póki co perspektyw na poprawę warunków pogodowych na Nanga Parbat. Gwoli ścisłości, ekipa Nardiego ma ambitny plan zdobycia szczytu nową drogą w Żebrze Mummery’ego.

Fot. fb Simone Moro

K2 w tym roku jest zdecydowanie łaskawe dla przebywających tam członków wypraw. Najbardziej aktywną jest wyprawa rosyjska. Ekipa Piwcowa dotarła do wysokości około 6800 m n.p.m. i udało się ustawić wysunięty obóz drugi (C2. )Himalaiści próbują maksymalnie wykorzystać dobre warunki panujące na górze. Nie próżnuje również Alex Txikon, który dotarł ostatnio do wysokości 6700 m n.p.m. Trzeba przyznać, że dokonał tego w imponującym tempie, ale jak sam wspominał, natrafił na całkiem przyjazne – jak na zimowe K2 – warunki pogodowe, gdyż zmagał się jedynie z dość silnym wiatrem. Mniej szczęścia mają nasi reprezentanci na wyprawie Baska, Waldemar Kowalewski i Mark Klonowski. Monika Witkowska przekazała informację, że Kowalewskiego podczas akcji górskiej w ramię (w okolicy szyi) uderzył kamień. Uderzenie było na tyle potężne, że spowodowało u himalaisty kontuzję. Polak podjął trudną decyzję o wycofaniu się z wyprawy. Marek Klonowski zmaga się z infekcją dróg oddechowych, której nie był w stanie dotychczas wyleczyć. Nieoficjalnie obaj panowie kończą tegoroczną przygodę w Karakorum, jednak dajmy im jeszcze kilka dni na finalne deklaracje. Jak na zimę, zaskakujące są względnie dobre warunki na górze. Wygląda na to, że z małym zachwianiem aury w środku tygodnia, pogoda umożliwiająca górską działalność utrzyma się do niedzieli. Jak wykorzystają to obie wyprawy? Dowiemy się w najbliższych dniach.

Bartek Andrzejewski

Fot. Alex Txikon
Fot. Alex Txikon