14. Spotkania z Filmem Górskim – Działo się!

Spotkania z Filmem Górskim w Zakopanem odwiedziliśmy już nie pierwszy raz. To bez wątpienia jedna z najlepiej zorganizowanych i najciekawszych imprez górskich w naszym kraju. Bliskość Tatr, które znajdują się w zasięgu wzroku, ludzkie historie, które inspirują, wzruszają, intrygują, razem pozwalają zatrzymać się na chwilę w szaleńczym pędzie życia codziennego. By poczuć to wszystko na własnej skórze, na Spotkania z Filmem trzeba po prostu przyjechać.

W tym roku działo się bardzo dużo. Bogaty program spotkań z gośćmi, których zapowiedziano około 40, kilkadziesiąt godzin filmów konkursowych, projekcja spektaklu „Himalaje”, wydarzenia kulturalne. To oczywiście nie wszystko, gdyż na uczestników czekała jeszcze oferta edukacyjno – warsztatowa, jak chociażby w przypadku Akademii Górskiej, a także sportowa – kolejna edycja Zako Boulder Power i „Bieg Przedni” (rywalizacja biegaczy na trasie wiodącej z Zakopanego do Kościeliska). W bogatym „rozkładzie jazdy” nie zabrakło oczywiście atrakcji dla najmłodszych, w tym festiwalowego przedszkola.

Zupełną nowością była natomiast gala wręczenia Nagród Środowiskowych im. Jerzego Kukuczki za najwybitniejsze osiągnięcia górskie we wszystkich górskich aktywnościach, będącą swego rodzaju krajową wersją „Złotych Czekanów”. Tyle, że w tym przypadku laureaci otrzymywali wierną replikę czekana Mariusza Zaruskiego. Ich wykonania podjął się Stanisław Byrcyn. Jego dziad zjeżdżał z Kościelca na nartach właśnie z Mariuszem Zaruskim. Wśród nagrodzonych znaleźli się tacy przedstawiciele górskiego środowiska jak: Jan Muskat, Jerzy Natkański, Dariusz Załuski, Aleksandra Tomkowicz, Krzysztof Wielicki, Jacek Fluder, Janusz Gołąb, Stanisław Piecuch oraz Bogdan Samborski.

Dla pasjonata górskich wrażeń, program Spotkań był istną klęska urodzaju, bowiem niejednokrotnie interesujące prelekcje zbiegały się w czasie z projekcjami filmów, które zdecydowanie warto było zobaczyć. Ciężko było dokonać jednoznacznego wyboru.

Duże wrażenie na uczestnikach Spotkań wywarł klimat panujący na Równi Krupowej. Bowiem to na jej obszarze mieścił się duży namiot festiwalowy, stanowiący swego rodzaju epicentrum wydarzeń. Obok namiotu znalazła się także ścianka, będąca areną zmagań zawodników startujących w Zako Boulder Power. Na równi stanęły jeszcze dwa namioty, gastronomiczny oraz literacki, w którym obok strefy wypoczynku znalazły się stoiska wydawców oraz sprzedawców literatury górskiej. To tutaj po prelekcjach, np. Rafała Froni czy Moniki Witkowskiej, można było zdobyć książkę z dedykacją autorów. Oczywiście nie zabrakło strefy outdoorowej ze stoiskami producentów. Tu również na okrągło działo się bardzo dużo.

Niesprawiedliwie byłoby o jednych prelekcjach wspomnieć, jednocześnie inne pomijając. Warto jednak przypomnieć o najgłośniejszych punktach programu, jak chociażby o spotkaniu z Elisabeth Revol, która w Polsce pojawiła się pierwszy raz od czasu pamiętnej wyprawy na Nanga Parbat. Widzowie spotkali się też z Andrzejem Bargielem, naszym genialnym skialpinistą, który przy użyciu nart poskromił K2, a także z uczestnikami zimowej wyprawy narodowej na tę górę. Arcyciekawych tematów podczas 4 dni festiwalowych było jednak zdecydowanie więcej.

Niedziela upłynęła pod znakiem spotkań poruszających tematykę literatury górskiej. Odbyło się między innymi spotkanie poświęcone osobie Artura Hajzera nawiązujące do niedawnej premiery biografii himalaisty napisanej przez Bartka Dobrocha. Swą premierę miała książka Jana Kiełkowskiego pt. „Zdobycie Tatr”, która jest kolejnym po Wielkiej Encyklopedii Gór i Alpinizmu, ambitnym, wieloetapowym projektem autora.

Tradycyjnie wręczono nagrody dla najlepszych filmów biorących udział w konkursie festiwalowym. Grand Prix przyznano produkcji filmowej pt. „Góra/Mountain”, reż. Jennifer Peedom, za wszechstronne spojrzenie na góry i stosunek człowieka do gór. Naszym zdaniem to w ogóle jedna z najlepszych produkcji w tej kategorii w ostatnich latach.

Działo się na tyle dużo, że można zacząć się zastanawiać, co organizatorzy przygotują na rok przyszły. Nie ulega jednak wątpliwości, że z pewnością znów pozytywnie nas zaskoczą. Sezon jesiennych i zimowych festiwali górskich zdecydowanie można uznać za otwarty.

Bartek Andrzejewski